61. #A słowo stało się ciałem, a Kanion Monumentem

Prawdopodobnie nikt z tu obecnych, nie połączył tych oczywistych, elementarnych cząstek – podmuchu Dzikiego Wiatru, jego przeciągłego głosu i noworomantycznej muzyki. Nikt oprócz nas dwóch. Reagujemy prawidłowo i jednocześnie. Jesteśmy wyczuleni na ten dźwięk. Słuchaliśmy go tysiące razy. Jest zakodowany zarówno w mózgu jak i na naszej ulubionej płycie Ultravox “Monument. The Soundtrack”. Jednej z najbardziej energetycznych, koncertowych płyt w naszej historii rocka. Grupa Ultravox, będąca apoteozą i kwintesencją gatunku New Romantic, nagrała identyczne, przeciągłe brzmienie…
– Wiiiiiiiiiiiiiiiiii! Potem kilka delikatnych cyknięć perkusji i
Prawdziwa kulminacja – w postaci piosenki “Reap The Wild Wind” oraz…. czekającego nas teatru świateł i cieni.

Czas przyspiesza, sprawy zaczynają toczyć się błyskawicznie. Widoczne po drugiej stronie kanionu, wysokie na ponad kilometr, pionowe skały, zaczynają poruszać się w rytmie Dzikiego Wiatru. Przesuwają się w prawo, w stronę zachodu, w kierunku słonecznej kuli, która przybiera barwę palonej czerwieni. Natychmiast taki sam, krwisty panton przejmują na siebie wszystkie zbocza kanionu. Ten ruch bynajmniej nie jest złudzeniem! Co prawda skały nadal mocno wrastają w podłoże, ale ruszać zaczynają się wklęsłe cienie. Ukryte wcześniej w załamaniach tych skał, teraz uwypukliły się i wyszły na wierzch. To nie jest żadna epicka kreacja, ani jakiś wyimaginowany wymysł domorosłego grafomana. 
– To fakt! I to nawet taki autentyczny.

Im słońce niżej opuszcza się w kierunku krawędzi kanionu, tym wyraźniejsze stają się ciemne, pionowe cętki cieni, pokrywające przeciwległą, kamienną ścianę, zupełnie jak paski na skórze zebry. Gdyby zebra miała kolor czerwony. Nieważne zresztą jak umaszczona jest zebra, grunt, że jest szybka. Tak szybka, jak przesuwające się cętki. Widok magiczny i monumentalny.

Oto staje się dla nas rzecz niemożliwa. Nasz Monument wchodzi na wyższy, nieziemski poziom. Monument to Kanion. Kanion to Monument. Właśnie łączy się z odsłoniętym, błękitnym niebem. Trudno odnaleźć w głowie analogiczne połączenia. Jakieś odpowiedniki… Znamy – odegrane przez ludzi – koncerty U2 w Redrock, Pink Floyd w Pompejach, Jean Michele Jarre w Stoczni Gdańskiej. Ale muzyka – odtworzona przez samą przyrodę – w pomnikowym otoczeniu NAJwiększego kanionu? Miejsce to zostaje niniejszym przypisane do muzycznego albumu. Jednoznacznie i ostatecznie. 

Dziekciu zdąża jeszcze pobiec do samochodu i tuż przed zachodem wraca z zawiniątkiem w ręku… zakłada koszulkę Legii z Ligi Mistrzów i staje na najbardziej wysuniętej półce skalnej.
Rób zdjęcia! 

 

Gdy słońce skrywa się za krawędzią, spektakl dobiega końca. Czas zwijać się ze sceny i ruszać w stronę noclegu.

Reap the wild wind

A finger points to show a scene. (Take my hand. Take my hand.)

Another face where mine had been. (Take my hand. Take my hand.)

Another footstep where I once walked. (Take my hand)

Take it all.


You take my hand and give me your friendship.

I’ll take my time and send you my slow reply.

Give me an inch and I’ll make the best of it.

Take all you want and leave all the rest to die.

Reap the wild wind. Reap the wild wind.


A footprint haunts an empty floor. (Take my hand. Take my hand.)

A fading coat that I once wore. (Take my hand. Take my hand.)

Oh, desolation where I once lived.

I have seen in times gone by.

I have felt a different shadow on the wall,

A stranglehold on a certain feeling.

Reap the wild wind. Reap the wild wind.

(Reap the wild wind, Ultravox. aut: Warren Cann, Chris Cross, Billy Currie, Midge Ure)

Chłoń dziki wiatr (Chwytaj dziki wiatr, złap dziki wiatr).
Palec wskazuje jeszcze scenę i
(Uściśnij moją dłoń, za rękę złap mnie) 
Już inna twarz na deskach jej. 
Już ktoś zadeptał ślady me.
(Złap mnie za rękę i wszystko weź)

Uściśnij moją dłoń i przyjaźń mi daj. 
Gdy czas mnie nie goni,
Odpowiedź powoli zamykam w dłoni. 
Daj mi choć małą cząstkę,
Skorzystam najlepiej jak mogę.
Weź wszystko co tylko chcesz,
Reszta i tak nie liczy się.
Chłoń dziki wiatr, złap dziki wiatr.

Ślad stopy odznacza pustą podłogę.
(Uściśnij moją dłoń, za rękę złap mnie)
Nawet już blaknie płaszcza mego ton. 
(Uściśnij moją dłoń, za rękę złap mnie)
Pustka wieje z miejsc tak nam drogich,
Do których kiedyś kleił się wzrok.
Lecz przemknął tylko cień na ścianie
I ten ścisk uczuć, co nie puszcza krtani.
Chłoń dziki wiatr, złap dziki wiatr.

Spis treści